Witam ciepluteńko wszystkich odwiedzających :)

No i nastał 10 tydzień nauki frywolitki igłowej. Z tej okazji miała powstać mała ładna serwetka Aleksandra (z książki Lyn Morton), ale tak źle mi się na igle na nowym kordonku robiło (cóż, jak mówią że kordonek jest do szydełka, to do szydełka, a nie do frywolitki. Tego będę się trzymać, i zostanę wierna swojej Adzie oraz Kaji), więc powstało coś podobnego do śnieżynki (nie wykończyłam do końca wzoru na Aleksandrę, bo mnie kordonek wymęczył strasznie):

Postanowiłam, żeby się nie zmarnowało, że powędruje na kartkę świąteczną z życzeniami dla teściowej wraz z oprawionymi słonecznikami, ale to pokaże w kolejnym poście.

A co z kordonkiem do szydełka? Będzie do szydełka, bo kolor jest cudowny, więc serwetka może kiedyś z niego powstanie (jak się już nauczę dobrze władać szydełkiem). Zmarnować się nie zmarnuje to pewne.

pozdrawiam wszystkich ciepło i do następnego napisania,

Madzia